otwartyparasol

Razem budujemy bezpieczną i otwartą przestrzeń

Sojusznictwo wobec osób LGBT+: cztery drogi wsparcia

Wsparcie społeczności LGBT przez sojuszników nie zaczyna się i nie kończy na tęczowej przypince, udostępnieniu posta ani obecności na marszu równości.

Aktualizacja26 sierpnia 2026
Czas czytania13 min czytania
Sojusznictwo wobec osób LGBT+: cztery drogi wsparcia

Te gesty mogą mieć znaczenie, ale dopiero wtedy, gdy stoją za nimi codzienne decyzje: szacunek dla imienia i zaimków, reakcja na dyskryminujący żart, gotowość do wysłuchania oraz konkretna pomoc, kiedy ktoś z naszego otoczenia doświadcza przemocy albo kryzysu.

Potrzeba takiego wsparcia nie jest abstrakcyjna. Według raportu Kampanii Przeciw Homofobii i Stowarzyszenia Lambda Warszawa za lata 2019–2020, 53% badanych osób LGBTQIA+ w Polsce doświadczyło przestępstwa z nienawiści ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową. W badaniach dotyczących nastolatków LGBT+ 70% osób mówiło o osamotnieniu i różnych formach przemocy, a 69% rozważało samobójstwo. To liczby, za którymi stoją konkretne osoby: nasze dzieci, rodzeństwo, przyjaciele, współpracownicy i sąsiedzi.

Sojusznictwo nie wymaga doskonałej wiedzy ani gotowości do wypowiadania się w każdej sprawie. Wymaga natomiast uznania, że równe prawa i bezpieczeństwo osób LGBT+ nie są tematem zastępczym ani kwestią prywatnego gustu. Są częścią podstawowej odpowiedzialności za wspólnotę, w której żyjemy.

1. Codzienna uważność: język, imię i szacunek w relacjach

Najbliższy poziom sojusznictwa jest często najmniej widowiskowy. To sposób, w jaki zwracamy się do osoby transpłciowej lub niebinarnej, rozmowa przy rodzinnym stole, reakcja na komentarz w grupie znajomych, a także to, czy potrafimy nie robić z cudzej tożsamości tematu do publicznej dyskusji.

Dla wielu osób cis-heteronormatywnych używanie właściwego imienia i zaimków może wydawać się drobnym elementem komunikacji. Dla osoby, która przez lata słyszała formy niezgodne z własną tożsamością, jest to jednak sygnał: widzimy cię i traktujemy poważnie. Nie chodzi o specjalne traktowanie, tylko o podstawową uważność, którą na co dzień okazujemy sobie nawzajem.

Jeśli popełnimy błąd, najlepsza reakcja jest prosta: krótko przeprosić, poprawić się i iść dalej. Nie trzeba wygłaszać długiego wyjaśnienia o tym, jak bardzo jest nam niezręcznie, ani oczekiwać od drugiej osoby pocieszenia. Centrum sytuacji powinno pozostać przy osobie, której dotyczył błąd, a nie przy naszym poczuciu winy.

Pomocne jest także wcześniejsze przygotowanie się do takich sytuacji. Możemy nauczyć się imienia i zaimków, których ktoś używa, sprawdzić znaczenie podstawowych pojęć albo zapytać dyskretnie, jak dana osoba chce, żeby się do niej zwracać. Pytanie zadane z szacunkiem jest lepsze niż udawanie pewności i wielokrotne powtarzanie niewłaściwej formy.

Nie każda ciekawość jest niewinna

Osoby LGBT+, zwłaszcza transpłciowe i niebinarne, często spotykają się z pytaniami, których nie zadalibyśmy osobie cisheteroseksualnej. Dotyczą one ciała, życia seksualnego, dokumentów, leczenia czy powodów coming outu. To, że ktoś ujawnił swoją orientację albo tożsamość płciową, nie oznacza, że udostępnił nam całe prywatne życie.

Zanim zadamy pytanie, warto zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, czemu ma ono służyć. Jeśli odpowiedź ma zaspokoić wyłącznie naszą ciekawość, prawdopodobnie nie jest potrzebna. Jeśli natomiast chcemy lepiej wspierać bliską osobę, można zapytać, czego od nas potrzebuje i jakie granice chce postawić.

Codzienne wsparcie obejmuje również:

  • wypowiadanie się o osobach LGBT+ z takim samym szacunkiem, z jakim mówimy o osobach heteroseksualnych i cisgenderowych;
  • nierozgłaszanie czyjejś orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej bez wyraźnej zgody;
  • respektowanie tego, że ktoś może być otwarty wobec jednej osoby, a niegotowy na rozmowę z rodziną, szkołą lub miejscem pracy;
  • niewymuszanie coming outu i nieinterpretowanie milczenia jako powodu do nacisku;
  • traktowanie relacji jednopłciowych jako relacji, a nie jako sensacji, żartu albo tymczasowej fazy;
  • zwracanie uwagi na język używany w grupie, także wtedy, gdy nie ma przy nas żadnej jawnie nieheteronormatywnej osoby.

Warto pamiętać, że nie każda osoba LGBT+ potrzebuje dokładnie tego samego. Jedna osoba będzie chciała rozmawiać otwarcie, inna wybierze dyskrecję. Jedna poprosi o towarzyszenie podczas zgłoszenia przemocy, inna będzie potrzebowała przede wszystkim spokojnego wysłuchania. Sojusznictwo zaczyna się od rezygnacji z założenia, że wiemy lepiej, czego ktoś potrzebuje.

Dobre sojusznictwo nie polega na tym, że mówimy za osoby LGBT+, lecz na tym, że nie zostawiamy ich samych wtedy, gdy ich głos jest ignorowany.

2. Reagowanie na dyskryminację: nie milczeć, ale też nie odbierać sprawczości

Dyskryminacja rzadko wygląda wyłącznie jak otwarta przemoc. Czasem jest nią uporczywe używanie dawnego imienia, odmowa uznania relacji, wykluczenie z grupy, homofobiczny żart, komentarz w internecie albo pytanie zadawane w sposób mający zawstydzić. W środowisku pracy może przyjąć formę plotek, pomijania przy awansie lub tolerowania obraźliwych uwag przez przełożonych. W szkole może oznaczać izolowanie, przemoc rówieśniczą i brak reakcji dorosłych.

Najtrudniejszy moment często przychodzi wtedy, gdy wszyscy słyszą problematyczne słowa, ale nikt nie chce być pierwszą osobą, która zareaguje. W takiej sytuacji nie musimy wygłaszać przemówienia. Czasem wystarczy spokojne: to nie jest w porządku, nie używaj takiego określenia, ta osoba mówi, jakiego imienia i zaimków używać.

Reakcja powinna być proporcjonalna do sytuacji i uwzględniać bezpieczeństwo osoby, której bronimy. Jeśli sprawca jest agresywny, ma przewagę liczebną albo istnieje ryzyko przemocy fizycznej, bezpośrednia konfrontacja może nie być najlepszym rozwiązaniem. Możemy wtedy odciągnąć osobę poszkodowaną z miejsca zdarzenia, poprosić o pomoc, zapisać istotne informacje albo wrócić do niej później i zapytać, czego potrzebuje.

Jak reagować, żeby naprawdę pomagać

Skuteczna reakcja składa się z kilku prostych decyzji. Nie zawsze wykonamy wszystkie, ale każda z nich może zmienić sytuację:

1. Nazwij problem bez upokarzania osoby poszkodowanej. Zamiast pytać, dlaczego ktoś pozwala na takie traktowanie, skieruj uwagę na zachowanie sprawcy i jego konsekwencje.

2. Przerwij dyskryminujące zachowanie, jeśli jest to bezpieczne. Krótkie zdanie często wystarczy, by pokazać, że grupa nie akceptuje przemocy ani poniżania.

3. Skontaktuj się z osobą, której dotyczyła sytuacja. Zapytaj, czy chce porozmawiać, czy potrzebuje towarzystwa albo pomocy w znalezieniu dalszego wsparcia.

4. Nie przejmuj kontroli bez zgody. Możesz zaproponować zgłoszenie sprawy, rozmowę z wychowawcą, działem kadr lub organizacją pomocową, ale decyzja powinna należeć do osoby, która doświadczyła zdarzenia, o ile jej bezpieczeństwo nie wymaga natychmiastowej interwencji.

5. Zapisz fakty. Data, miejsce, opis zdarzenia, nazwiska świadków i zachowane wiadomości mogą okazać się potrzebne przy zgłoszeniu. Nie publikuj jednak takich materiałów w internecie bez zgody osoby poszkodowanej.

6. Wróć do sprawy później. Jednorazowa reakcja jest cenna, ale wsparcie nie kończy się w chwili, gdy rozmowa ucichnie.

W pracy sojusznictwo LGBT+ nie powinno być prywatnym zadaniem jednej osoby. Dobrze działające miejsce pracy ma jasne zasady dotyczące przemocy, molestowania i nierównego traktowania, a także procedury, z których można skorzystać bez narażania się na odwet. Osoba sojusznicza może wspierać współpracownika w rozmowie z przełożonym, pomóc uporządkować fakty i zadbać o to, by temat nie został zredukowany do konfliktu charakterów.

W szkole szczególne znaczenie ma obecność dorosłych, którzy reagują konsekwentnie, a nie dopiero wtedy, gdy sytuacja staje się medialna albo skrajnie niebezpieczna. Nauczyciel, rodzic czy pedagog nie musi znać odpowiedzi na każde pytanie dotyczące LGBT+. Powinien jednak umieć zatrzymać przemoc, uszanować tożsamość ucznia i skierować rodzinę do rzetelnego wsparcia.

Reakcja bez zawłaszczania

Sojusznicy LGBT+ czasem popełniają błąd polegający na tym, że zaczynają mówić głośniej niż osoby, których sprawa dotyczy. Wynika to często z dobrych intencji, ale może odebrać osobie poszkodowanej wpływ na własną historię. Zanim opublikujemy post, zgłosimy sprawę mediom albo skontaktujemy się z organizacją, warto ustalić, czy takie działanie jest pożądane i bezpieczne.

Nie chodzi o bierne czekanie, aż osoba doświadczająca dyskryminacji wykona całą pracę. Chodzi o sojusznictwo, które wzmacnia sprawczość zamiast ją zastępować. Możemy przygotować informacje, towarzyszyć podczas rozmowy, pomóc w transporcie, opiece nad dzieckiem czy zebraniu dokumentów. W wielu sytuacjach właśnie takie praktyczne wsparcie jest cenniejsze niż najbardziej efektowna deklaracja.

3. Wsparcie systemowe: organizacje, marsze równości i działania obywatelskie

Indywidualna życzliwość ma znaczenie, ale nie wystarczy, jeśli osoby LGBT+ pozostają bez dostępu do pomocy prawnej, psychologicznej, interwencyjnej i społecznej. Dlatego trzecia droga sojusznictwa prowadzi przez organizacje, grupy lokalne i inicjatywy obywatelskie.

W Polsce działa wiele podmiotów, które zapewniają wsparcie osobom LGBT+ albo budują widoczność i bezpieczeństwo społeczności. Ich praca może obejmować prowadzenie telefonów i punktów pomocowych, poradnictwo, działania edukacyjne, interwencje w sytuacjach przemocy, organizowanie grup wsparcia, dokumentowanie dyskryminacji oraz rzecznictwo na rzecz zmian społecznych.

Nie każda organizacja działa w ten sam sposób. Jedna skupia się na pomocy prawnej, inna na zdrowiu psychicznym, jeszcze inna na młodzieży, rodzinach, osobach transpłciowych, osobach migranckich albo działaniach lokalnych. Zanim zaangażujemy się finansowo lub jako wolontariusze, dobrze sprawdzić, jakie zadania rzeczywiście prowadzi dana grupa i czego aktualnie potrzebuje.

Marsz równości jako widoczność i wspólna obecność

Udział w Paradzie Równości lub lokalnym marszu równości jest dla wielu osób ważnym doświadczeniem wspólnotowym. W przestrzeni publicznej pojawia się wtedy komunikat, że osoby LGBT+ nie są same, a ich bezpieczeństwo, rodziny i związki są częścią społecznego krajobrazu. Marsz może być również sposobem na poznanie lokalnych organizacji i dowiedzenie się, jakie działania są prowadzone przez cały rok.

Sama obecność nie rozwiązuje problemu przemocy ani nierównego traktowania. Ma jednak znaczenie szczególnie tam, gdzie osoby LGBT+ przez większość czasu spotykają się z ciszą, wykluczeniem albo przekazem, że powinny ukrywać swoje życie. Lokalny marsz równości, organizowany przez koalicję lub stowarzyszenie, często łączy wydarzenie publiczne z codzienną pracą edukacyjną i pomocową. Przykładem jest działalność Grupy Stonewall, założonej w Poznaniu w 2015 roku.

Jeśli planujemy udział w takim wydarzeniu jako sojusznicy, warto potraktować go nie jako jednorazową deklarację, lecz jako początek relacji. Możemy zapoznać się z zasadami wydarzenia, sprawdzić, czy organizatorzy potrzebują wolontariuszy, wesprzeć zbiórkę albo pomóc w działaniach porządkowych. Przydatne bywają również zadania niewidoczne z perspektywy uczestnika: przygotowanie materiałów, obsługa punktu informacyjnego, tłumaczenie, dokumentowanie wydarzenia za zgodą uczestników czy wsparcie osób, które źle znoszą tłum i napięcie.

Pieniądze, czas i kompetencje

Wsparcie organizacji nie musi przyjmować jednej formy. Najbardziej użyteczne jest takie, które odpowiada na realne potrzeby, a nie tylko na nasze wyobrażenie o zaangażowaniu.

Forma wsparciaCo może obejmowaćNa co zwrócić uwagę
Darowiznaregularną wpłatę, jednorazową pomoc, udział w zbiórcesprawdź, na jakie cele organizacja przeznacza środki
Wolontariatpomoc przy wydarzeniach, dyżurach, kampaniach i działaniach lokalnychustal zakres zadań, czas zaangażowania i osobę koordynującą
Kompetencjeprojektowanie, tłumaczenia, fotografia, księgowość, praca administracyjnazapytaj, czy dana umiejętność jest aktualnie potrzebna
Udostępnianie informacjipromowanie kampanii, wydarzeń i możliwości uzyskania pomocykorzystaj z rzetelnych komunikatów i nie ujawniaj cudzych danych
Budowanie sieciłączenie organizacji z miejscami, osobami i instytucjamiprzedstawiaj propozycję współpracy jasno i bez składania obietnic za innych

Wolontariat powinien być uzgodniony, a nie narzucony. Organizacje społeczne często pracują pod presją czasu i ograniczonych zasobów, dlatego dodatkowa osoba nie zawsze od razu oznacza odciążenie. Najlepiej napisać, co potrafimy, ile czasu możemy przeznaczyć i w jakich zadaniach chcemy pomóc. Równie ważne jest respektowanie zasad poufności, szczególnie gdy działalność dotyczy interwencji kryzysowych lub osób, które nie są publicznie widoczne.

Sojusznictwo obejmuje także działania w naszych własnych środowiskach. Możemy zaproponować bibliotece organizację spotkania, wesprzeć szkołę w tworzeniu bezpiecznych zasad, porozmawiać z administracją miejsca pracy o języku formularzy i dokumentów albo zaprosić lokalną organizację do współpracy. Zmiana społeczna często nie zaczyna się od wielkiej kampanii, tylko od pytania, dlaczego dana przestrzeń jest niedostępna dla części osób.

Widoczność jest ważna, ale trwałe bezpieczeństwo buduje się również w małych, powtarzalnych działaniach: w regulaminie, procedurze, budżecie i relacji z drugim człowiekiem.

4. Pomoc w kryzysie: słuchać, zabezpieczyć, połączyć z profesjonalnym wsparciem

Kryzys może pojawić się po przemocy w domu, wyrzuceniu z mieszkania, konflikcie z rodziną, nękaniu w szkole, utracie pracy albo ujawnieniu tożsamości bez zgody. Może też narastać bez jednego wyraźnego wydarzenia, gdy osoba przez długi czas żyje w napięciu, samotności i poczuciu braku wyjścia.

W takiej sytuacji sojusznik nie musi stawać się terapeutą, prawnikiem ani interwentem. Powinien natomiast umieć być obok, potraktować sygnały poważnie i pomóc znaleźć właściwą drogę. Pierwsza rozmowa może być bardzo prosta. Zamiast naciskać na szczegółowe wyjaśnienia, możemy powiedzieć, że widzimy, iż dzieje się coś trudnego, i zapytać, czego osoba potrzebuje teraz najbardziej: wysłuchania, bezpiecznego miejsca, kontaktu ze specjalistą czy praktycznej pomocy.

W kryzysie szczególnie łatwo odebrać komuś sprawczość, podejmując decyzje za niego. Dlatego warto rozdzielić dwie sytuacje. Jeśli nie ma bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia, dajmy osobie możliwość wyboru i wspólnie ustalmy następny krok. Jeśli zagrożenie jest natychmiastowe, priorytetem jest bezpieczeństwo i kontakt z odpowiednimi służbami lub profesjonalną pomocą kryzysową.

Co możemy zrobić jako osoba bliska

Pomoc nie musi być skomplikowana, ale powinna być konkretna. W zależności od sytuacji możemy:

  • zostać na miejscu albo pomóc znaleźć bezpieczne miejsce na noc;
  • zadzwonić wspólnie do organizacji pomocowej, psychologa lub telefonu zaufania;
  • pomóc przygotować listę najważniejszych informacji i dokumentów;
  • towarzyszyć podczas wizyty lub rozmowy, jeśli osoba tego chce;
  • ustalić, z kim można skontaktować się w razie pogorszenia sytuacji;
  • zadbać o podstawowe potrzeby: jedzenie, transport, odpoczynek i możliwość spokojnego snu;
  • zapytać wprost o bezpieczeństwo, jeśli pojawiają się sygnały, że osoba może zrobić sobie krzywdę.

Pytanie o myśli samobójcze nie wywołuje ich i nie jest przesadą, jeśli ktoś mówi o beznadziei, pożegnaniu, braku sensu albo chęci zniknięcia. Powinno być zadane spokojnie, bez szantażu emocjonalnego i bez obiecywania absolutnej tajemnicy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Gdy życie lub zdrowie jest zagrożone, potrzebna jest pilna profesjonalna interwencja.

Dzieci i młodzież LGBT+ mogą skorzystać między innymi z bezpłatnego telefonu zaufania 116 111 Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Osoba dorosła może pomóc w dotarciu do tej formy wsparcia, ale nie powinna przedstawiać jej jako kary ani dowodu, że młoda osoba jest problemem. Rozmowa ze specjalistą ma być dodatkowym zabezpieczeniem, nie sposobem na uciszenie dziecka.

Gdy kryzys dotyczy rodziny

Rodzice i bliscy często potrzebują czasu, żeby uporządkować własne emocje, ale ten proces nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa osoby LGBT+. Badania KPH wskazywane przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę pokazały, że pełnej akceptacji ze strony matek doświadczało 25% nastolatków LGBT+, a ze strony ojców zaledwie 12%. Oznacza to, że wiele młodych osób pozostaje bez stabilnego wsparcia właśnie w domu, który powinien być ich podstawowym miejscem bezpieczeństwa.

Sojusznik w rodzinie może pomóc rodzicowi zdobyć rzetelne informacje, znaleźć grupę wsparcia albo skonsultować się ze specjalistą, ale nie powinien pozwalać, by rozmowa o orientacji czy tożsamości została zamieniona w negocjowanie podstawowego szacunku. Można mieć pytania, lęk i potrzebę zrozumienia, a jednocześnie nie obrażać, nie kontrolować i nie podważać tożsamości własnego dziecka.

Warto też pamiętać o osobach, które nie mogą bezpiecznie ujawnić się w domu. Nie należy publicznie oznaczać ich jako LGBT+, zapraszać do rozmów o coming oucie przy innych członkach rodziny ani naciskać na deklaracje. Czasem najważniejszym komunikatem jest spokojne zapewnienie, że nie muszą niczego udowadniać i że mogą wrócić do rozmowy wtedy, gdy będą na to gotowe.

Jak być sojusznikiem LGBT+ bez wypalenia i bez pustych deklaracji

Zaangażowanie społeczne wymaga energii, ale nie oznacza obowiązku reagowania na każdą wypowiedź i rozwiązywania każdego kryzysu własnymi siłami. Osoby sojusznicze również potrzebują granic. Jeśli stale bierzemy na siebie więcej, niż możemy udźwignąć, prędzej czy później przestajemy być skuteczni, a wsparcie zaczyna opierać się na poczuciu winy.

Dobrze jest ustalić, co naprawdę możemy zaoferować. Być może możemy raz w miesiącu wesprzeć organizację finansowo, raz na kwartał pomóc przy wydarzeniu, a w codziennych relacjach reagować na dyskryminujące komentarze. Być może mamy kompetencje, które przydadzą się organizacji bardziej niż kolejna ogólna deklaracja. Możemy też po prostu być osobą, do której bliski człowiek wie, że może napisać.

W sojusznictwie nie chodzi o to, by nigdy się nie pomylić. Pomyłki się zdarzają, podobnie jak niewiedza, nieudana reakcja czy zbyt późne zauważenie problemu. Liczy się to, czy potrafimy przyjąć informację bez obronnego tłumaczenia się, naprawić sytuację i następnym razem zachować się uważniej.

Kampania KPH „Ramię w ramię po równość”, rozpoczęta we wrześniu 2014 roku, spopularyzowała w Polsce język sojusznictwa i solidarności z osobami LGBT+. Sama nazwa dobrze oddaje jego sens: nie chodzi o przejęcie czyjejś historii, lecz o obecność obok, także wtedy, gdy wymaga ona konsekwencji i cierpliwości.

Sojusznictwo jest relacją, nie jednorazowym gestem

Najbardziej potrzebne wsparcie społeczności LGBT przez sojuszników ma cztery powiązane ze sobą wymiary: codzienny szacunek, reagowanie na dyskryminację, udział w działaniach społecznych oraz pomoc w kryzysie. Żaden z nich nie zastępuje pozostałych. Tęczowy symbol bez reakcji na przemoc pozostaje dekoracją, a sama interwencja bez zainteresowania dobrostanem osoby może zakończyć się po pierwszym trudnym dniu.

Możemy zacząć od rzeczy, które są blisko nas: nauczyć się używać właściwego imienia, przerwać krzywdzący żart, wesprzeć lokalny marsz równości, przekazać darowiznę, zapytać bliską osobę, czego potrzebuje. Potem możemy zrobić kolejny krok — włączyć się w wolontariat, porozmawiać o zasadach w pracy, wesprzeć edukację albo pomóc komuś dotrzeć do profesjonalnej pomocy.

Równość nie buduje się wyłącznie podczas dużych wydarzeń. Buduje się w relacjach, procedurach, szkołach, rodzinach i miejscach pracy, w których ktoś może przestać obawiać się upokorzenia. Sojusznictwo nie wymaga od nas perfekcji. Wymaga, żebyśmy byli obecni, uczyli się, reagowali i nie zostawiali odpowiedzialności za bezpieczeństwo całej społeczności na barkach osób, które już ponoszą koszt wykluczenia.

Najczęściej zadawane pytania

Jak można na co dzień wspierać osoby LGBT+?
Można używać imienia i zaimków wskazanych przez daną osobę, reagować na dyskryminujące komentarze, szanować jej prywatność i zapytać, jakiego wsparcia potrzebuje. Nie należy rozgłaszać czyjejś orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej bez wyraźnej zgody ani naciskać na coming out.
Co zrobić, gdy pomylę imię lub zaimki osoby LGBT+?
Najlepiej krótko przeprosić, poprawić się i iść dalej. Nie trzeba przenosić uwagi na własne poczucie winy ani oczekiwać od drugiej osoby pocieszenia.
Jak reagować na homofobiczny żart lub inną dyskryminację?
Jeśli jest to bezpieczne, można spokojnie nazwać problem i przerwać dyskryminujące zachowanie, na przykład powiedzieć, że takie określenie jest nie w porządku. Następnie warto zapytać osobę poszkodowaną, czego potrzebuje, zapisać istotne fakty i wrócić do sprawy później.
Jak pomagać osobie LGBT+ w kryzysie?
Warto spokojnie wysłuchać, zapytać, czego potrzebuje, pomóc znaleźć bezpieczne miejsce lub skontaktować się z organizacją pomocową, psychologiem albo telefonem zaufania. Jeśli istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia, priorytetem jest bezpieczeństwo i pilny kontakt z odpowiednimi służbami lub profesjonalną pomocą kryzysową.
Czy pytanie o myśli samobójcze może zaszkodzić osobie w kryzysie?
Pytanie o myśli samobójcze nie wywołuje ich i jest uzasadnione, gdy ktoś mówi o beznadziei, pożegnaniu, braku sensu lub chęci zniknięcia. Należy zadać je spokojnie i nie obiecywać absolutnej tajemnicy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia.
Jak wesprzeć organizację działającą na rzecz osób LGBT+?
Można przekazać darowiznę, zaangażować się w wolontariat, zaoferować potrzebne kompetencje, udostępniać rzetelne informacje albo pomóc w budowaniu sieci współpracy. Przed zaangażowaniem warto sprawdzić, czym zajmuje się dana organizacja i czego aktualnie potrzebuje.