otwartyparasol

Razem budujemy bezpieczną i otwartą przestrzeń

Tęczowe ulotki na ulicy: kiedy trzeba zgłosić akcję?

Dwie osoby stoją na chodniku, rozdają tęczowe ulotki i rozmawiają z przechodniami. Nie mają namiotu, stołu ani nagłośnienia. Po kilku minutach podchodzi patrol i pada pytanie: „Gdzie jest zgłoszenie?”.

Aktualizacja13 sierpnia 2026
Czas czytania12 min czytania
Tęczowe ulotki na ulicy: kiedy trzeba zgłosić akcję?

To moment, w którym wiele osób zaczyna wątpić, czy samo rozdawanie materiałów LGBT+ na ulicy jest legalne.

W typowej sytuacji odpowiedź jest prosta: samo rozdawanie ulotek przechodniom nie wymaga zezwolenia ani zgłoszenia, jeśli nie blokujecie przejścia, nie zaśmiecacie przestrzeni i nie przekształcacie kolportażu w zgromadzenie albo stoisko zajmujące pas drogowy. Problem zaczyna się nie przy samej ulotce, ale przy skali akcji, sposobie organizacji i miejscu, w którym ją prowadzicie.

Poniżej jest mapa działania: co możecie zrobić od ręki, co trzeba zgłosić, kiedy potrzebna jest zgoda zarządcy i jak reagować na interwencję.

Sama ulotka nie jest zgromadzeniem

Rozdawanie materiałów informacyjnych mieści się w wolności wyrażania poglądów i rozpowszechniania informacji. Dotyczy to również treści dotyczących praw osób LGBT+, równego traktowania, zdrowia, bezpieczeństwa czy udziału w marszu równości. Tęczowe ulotki na ulicy nie stają się automatycznie wydarzeniem wymagającym zgody urzędu tylko dlatego, że przekaz jest polityczny, społeczny albo dotyczy kontrowersyjnego tematu.

Najprostszy model akcji wygląda tak:

  • jedna lub kilka osób porusza się po publicznym chodniku;
  • wolontariusze wręczają ulotki osobom, które chcą je przyjąć;
  • nie ustawiają stołu, namiotu ani innej konstrukcji;
  • nie używają nagłośnienia;
  • nie blokują przejścia i nie zajmują jezdni;
  • nie przyklejają materiałów do latarni, przystanków, murów ani innych obiektów.

W takim układzie nie ma podstaw, aby żądać od was wcześniejszego zgłoszenia samego kolportażu. Nie musicie też zgłaszać rozdawania ulotek policji. To nie jest procedura, przez którą trzeba przejść przed wyjściem na chodnik.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy grupa zbiera się w jednym miejscu po to, by wspólnie wyrażać poglądy. Ustawa Prawo o zgromadzeniach posługuje się progiem co najmniej 15 osób. Liczy się jednak nie tylko liczba uczestników. Znaczenie ma również cel i forma działania: wspólne wystąpienie, transparenty, przemówienia, zaplanowany przebieg, osoba koordynująca i koncentracja uczestników w konkretnym miejscu.

Ulotka w ręku to jeszcze nie zgromadzenie. O obowiązkach decyduje forma całej akcji, a nie kolor materiału ani temat kampanii.

Nie oznacza to, że piętnastu wolontariuszy nie może rozdawać ulotek. Oznacza to, że przy większej grupie trzeba uczciwie ocenić, czy nadal prowadzicie swobodny kolportaż, czy już organizujecie publiczne zgromadzenie. Jeśli wszyscy mają pojawić się o tej samej godzinie, stanąć razem, używać transparentów i wspólnie komunikować określone stanowisko, ryzyko zakwalifikowania akcji jako zgromadzenia rośnie.

Kiedy akcja informacyjna wymaga zgłoszenia

Najważniejsza granica nie przebiega między akcją LGBT+ a inną akcją społeczną. Przebiega między indywidualnym kolportażem a zorganizowanym zgromadzeniem.

Zgłoszenia wymaga co do zasady działanie, w którym co najmniej 15 osób gromadzi się w jednym miejscu w celu wspólnego wyrażenia poglądów. Wtedy nie składacie wniosku o „pozwolenie na poglądy”. Zawiadamiacie właściwy organ gminy lub miasta o planowanym zgromadzeniu. Zgłoszenie pozwala organom i służbom przygotować zabezpieczenie oraz ocenić ewentualne kolizje z innymi wydarzeniami lub ruchem.

W praktyce przed zgłoszeniem trzeba ustalić:

  • datę i godziny rozpoczęcia oraz zakończenia;
  • miejsce rozpoczęcia i planowaną trasę, jeśli akcja ma charakter przemarszu;
  • przewidywaną liczbę uczestników;
  • dane organizatora lub osoby odpowiedzialnej;
  • sposób kontaktu z organizatorem;
  • podstawowy cel zgromadzenia;
  • przewidywane środki bezpieczeństwa i osoby porządkowe, jeśli są potrzebne.

Terminy zależą od trybu zgromadzenia. Przy zwykłym zgromadzeniu trzeba zachować ustawowy termin zawiadomienia organu gminy; w praktyce planujcie kilka dni zapasu, a nie wysyłkę formularza w ostatniej chwili. W materiałach dotyczących procedury pojawia się standardowy przedział od 3 do 6 dni, natomiast w trybie uproszczonym — od 2 do 6 dni. Tryb uproszczony dotyczy zgromadzeń, które nie powodują utrudnień w ruchu drogowym i nie wymagają jego zmiany. Zawsze trzeba sprawdzić aktualny formularz i sposób przyjmowania zawiadomień w konkretnej gminie.

Nie czekajcie z procedurą do dnia wydarzenia. Jeżeli planujecie większą akcję, zgłoście ją wcześniej i zachowajcie potwierdzenie wysłania albo przyjęcia zawiadomienia. Dokument zapisany w telefonie jest użyteczny, ale wersja papierowa i kopia w chmurze zabezpieczają was na wypadek rozładowanego sprzętu lub problemu z dostępem do konta.

Co nie przesądza samo w sobie o obowiązku zgłoszenia

Nie każdy dodatkowy element automatycznie tworzy zgromadzenie. Sama obecność identyfikatorów, koszulek organizacji czy tęczowych flag nie rozstrzyga sprawy. Podobnie nie każda rozmowa kilku osób z przechodniami jest zgromadzeniem publicznym.

Trzeba jednak patrzeć na całość:

Planowana forma działaniaCo zwykle oznacza
Jedna lub kilka osób rozdaje ulotki na chodnikuBrak obowiązku zgłoszenia, jeśli nie blokujecie ruchu i nie naruszacie przepisów porządkowych
Co najmniej 15 osób stoi razem i wspólnie wyraża poglądyNależy rozważyć zgłoszenie zgromadzenia publicznego
Grupa korzysta z transparentów, przemówień i ustalonego programuForma zbliża się do zgromadzenia, nawet jeśli rozdawane są również ulotki
Stół, namiot lub punkt informacyjny stoi na chodnikuMoże powstać obowiązek uzyskania zezwolenia na zajęcie pasa drogowego
Ulotki są przyklejane do latarni, przystanków lub elewacjiTo odrębne naruszenie, niezależne od legalności samego kolportażu
Akcja odbywa się na terenie galerii, dworca albo innego obiektu prywatnegoDecyduje regulamin i stanowisko zarządcy terenu

Kluczowe: zgłoszenie zgromadzenia nie zastępuje każdej innej zgody. Jeżeli rozstawicie konstrukcję na chodniku, wchodzą w grę przepisy o pasie drogowym. Jeśli działacie na terenie prywatnym, znaczenie ma zgoda właściciela lub zarządcy. Jeśli przyklejacie plakaty, odpowiadacie za sposób umieszczenia materiałów niezależnie od tego, czy wcześniej zgłosiliście zgromadzenie.

Chodnik, pas drogowy i stoisko

Najwięcej problemów podczas akcji informacyjnych nie wynika z treści ulotek. Wynika z infrastruktury.

Samo stanie na publicznym chodniku i wręczanie materiałów to jedno. Ustawienie stolika, namiotu, stojaka albo punktu z zapasami ulotek — drugie. Taki element może zostać uznany za zajęcie pasa drogowego. Zgodnie z art. 40 ustawy o drogach publicznych ustawienie infrastruktury na chodniku może wymagać zezwolenia zarządcy drogi.

To szczególnie ważne przy akcjach organizowanych przez kilka godzin. Wolontariusze często myślą: „To tylko mały składany stolik”. Dla zarządcy drogi liczy się jednak nie intencja, lecz faktyczne zajęcie przestrzeni przeznaczonej dla ruchu. Jeżeli konstrukcja zwęża przejście, utrudnia dostęp do przystanku albo zmusza pieszych do omijania jej jezdnią, pojawia się realny problem.

Jest istotny wyjątek. Infrastruktura ustawiona w ścisłym związku z prawidłowo zgłoszonym zgromadzeniem publicznym nie musi wymagać odrębnego zezwolenia na zajęcie pasa drogowego ani wiązać się z opłatą. Takie stanowisko potwierdza orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, między innymi wyrok z 20 kwietnia 2021 roku, sygnatura II GSK 1063/18. Warunek jest jeden: musi istnieć rzeczywisty związek między infrastrukturą a legalnym zgromadzeniem. Nie można używać tej zasady jako osłony dla dowolnego stoiska ustawionego na chodniku.

Przed akcją ustalcie więc prostą wersję operacyjną:

1. Jeśli rozdają ulotki dwie lub trzy osoby — nie ustawiajcie stoiska. Poruszajcie się, zachowujcie przejście i trzymajcie zapas materiałów w torbach.

2. Jeśli potrzebujecie punktu informacyjnego — sprawdźcie zarządcę drogi. Wniosek i wymagania mogą zależeć od miejsca.

3. Jeśli planujecie zgromadzenie — opiszcie infrastrukturę w zgłoszeniu. Niech będzie jasne, co jest potrzebne do przeprowadzenia wydarzenia.

4. Jeśli działacie przy galerii, dworcu lub w innym obiekcie — uzyskajcie zgodę zarządcy. Publiczny charakter miejsca nie zawsze oznacza, że każdy może prowadzić tam akcję bez ograniczeń.

5. Zostawcie przejście dla pieszych. Nie zasłaniajcie wejść, podjazdów, przystanków, przejść dla osób z niepełnosprawnościami ani dróg ewakuacyjnych.

Nie przyklejajcie ulotek do latarni, wiat przystankowych, znaków, elewacji ani innych powierzchni, jeśli nie macie zgody zarządcy. Art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń obejmuje umieszczanie ogłoszeń, plakatów i ulotek w miejscach publicznych do tego nieprzeznaczonych. W grę może wchodzić grzywna albo kara ograniczenia wolności, a także obowiązek usunięcia materiału. W przepisie przewidziano również nawiązkę do 1500 zł.

To nie jest kwestia tego, czy ulotka jest „dobrą” albo „złą” wiadomością. Liczy się miejsce i sposób jej umieszczenia. Legalny kolportaż przechodniom nie daje prawa do przyklejania materiałów na cudzym mieniu.

Najbezpieczniejsza akcja jest mobilna: ulotki w ręku, przejście wolne, zero przyklejania i zero konstrukcji ustawianych bez sprawdzenia zasad.

Jak reagować na interwencję

Interwencja służb nie oznacza automatycznie, że akcja jest nielegalna. Oznacza, że trzeba uporządkować sytuację i nie dostarczać pretekstu do eskalacji.

Pierwszy krok: wyznaczcie jedną osobę do kontaktu z funkcjonariuszem. Reszta zespołu niech dalej obserwuje otoczenie, zabezpiecza materiały i pilnuje, żeby nikt nie blokował przejścia. Pięć osób mówiących jednocześnie utrudnia ustalenie faktów i zwiększa napięcie.

Możecie spokojnie zapytać:

  • jaka jest przyczyna interwencji;
  • czy chodzi o legitymowanie, wykroczenie, zgromadzenie czy zajęcie pasa drogowego;
  • jakie konkretne zachowanie ma zostać zmienione;
  • który element akcji powoduje problem;
  • czy funkcjonariusz żąda opuszczenia miejsca, przesunięcia się czy zakończenia kolportażu.

Odpowiadajcie krótko i zgodnie z prawdą. Jeśli rzeczywiście stoicie za blisko wejścia albo stół zwęża przejście, przesuńcie go. To nie jest przyznanie racji w każdej kwestii. To zabezpieczenie osób i akcji. Spór o pięćdziesiąt centymetrów chodnika nie może przesłonić podstawowego celu działania.

Jeżeli funkcjonariusz legitymuje wolontariusza, poproście o podanie przyczyny i podstawy prawnej czynności. Zapiszcie numer służbowy, godzinę, miejsce i dane jednostki. Nie utrudniajcie czynności, nie wyrywajcie dokumentów, nie podnoście głosu. Możecie dokumentować przebieg zdarzenia, o ile nie przeszkadzacie w interwencji.

Jeśli pojawia się zarzut braku zgłoszenia, nie wdawajcie się w wykład na środku chodnika. Jedno zdanie wystarczy:

„Prowadzimy kolportaż ulotek, nie organizujemy zgromadzenia i nie ustawiamy infrastruktury”.

Jeżeli grupa liczy co najmniej 15 osób i działa wspólnie, nie powtarzajcie mechanicznie, że to „tylko rozdawanie ulotek”. Najpierw oceńcie fakty. Jeżeli rzeczywiście odbywa się zgromadzenie, problemem nie jest orientacja seksualna, symbolika ani temat kampanii, tylko brak wymaganej procedury.

Gdy ktoś próbuje przerwać akcję

Agresywne reakcje przechodniów trzeba traktować jak problem bezpieczeństwa, nie jak debatę światopoglądową. Wyzwiska, próba wyrwania ulotek, popychanie, groźby albo niszczenie sprzętu nie są „ostrą wymianą poglądów”.

Ustalcie przed akcją prosty protokół:

1. Jedna osoba odciąga wolontariusza, wobec którego kierowana jest agresja.

2. Druga osoba zapisuje czas, miejsce i rysopis sprawcy.

3. Trzecia, jeśli to możliwe, dokumentuje zdarzenie z bezpiecznej odległości.

4. Przy bezpośrednim zagrożeniu zdrowia lub przemocy dzwońcie pod 112.

5. Nie ścigajcie sprawcy i nie próbujcie odbierać mu telefonu ani rzeczy.

6. Po zdarzeniu zabezpieczcie nagrania i dane świadków.

Nie odpowiadajcie przemocą. Jeżeli ktoś niszczy materiały, odsuńcie się i przerwijcie kontakt. Ulotki można dodrukować. Obrażenia, utracony telefon albo chaos dowodowy są znacznie trudniejsze do odwrócenia.

Wolontariusz ma również prawo odejść. Wycofanie się z miejsca zagrożenia nie jest porażką i nie osłabia przekazu kampanii. Dobra procedura kryzysowa nie polega na tym, że wszyscy stoją do końca bez względu na ryzyko. Polega na tym, że zespół wie, kiedy działać, kiedy dokumentować, a kiedy zakończyć akcję.

Dokumentacja: bez niej zostaje słowo przeciwko słowu

Po każdej akcji zachowajcie podstawowy zapis. Nie chodzi o produkowanie papierów dla samej biurokracji. Chodzi o możliwość odtworzenia wydarzeń, jeśli później pojawi się mandat, skarga, wezwanie albo zarzut, że grupa blokowała przejście.

Wystarczy krótka karta akcji zawierająca:

  • datę i dokładne miejsce;
  • liczbę wolontariuszy;
  • przybliżone godziny działania;
  • opis używanych materiałów i sprzętu;
  • informację, czy ustawiono stół, namiot lub stojak;
  • dane osoby koordynującej;
  • opis każdej interwencji;
  • numery służbowe funkcjonariuszy, jeśli doszło do legitymowania;
  • nazwiska lub kontakty świadków, jeśli wyrazili zgodę;
  • pliki zdjęciowe i nagrania z zachowaniem ich oryginalnych metadanych, jeśli są dostępne.

Dokumentujcie także warunki miejsca. Zdjęcie pokazujące szerokość przejścia, ustawienie stołu i odległość od wejścia bywa ważniejsze niż dziesięć zdjęć grupowych. Jeśli ktoś twierdzi, że akcja blokowała chodnik, trzeba móc pokazać, jak sytuacja wyglądała w rzeczywistości.

Pliki trzymajcie w dwóch miejscach. Telefon może zostać uszkodzony, zgubiony albo rozładowany. Osoba koordynująca powinna mieć kopię dokumentacji, a nie tylko wolontariusz, który akurat nagrywał.

Jeśli otrzymacie mandat albo dokument opisujący wykroczenie, przeczytajcie go przed podpisaniem. Nie podpisujcie pustych formularzy ani oświadczeń, których treści nie rozumiecie. Zapiszcie, co dokładnie wydarzyło się przed wystawieniem dokumentu. W razie wątpliwości skonsultujcie sprawę z organizacją udzielającą pomocy prawnej lub rzeczniczej osobom aktywistycznym.

Najczęstsze błędy organizatorów

W akcjach ulicznych powtarzają się te same problemy. Większość nie wynika ze złej woli, tylko z braku podziału ról i zbyt późnego planowania.

Mylenie zgłoszenia z pozwoleniem

Zawiadomienie o zgromadzeniu nie jest prośbą o zgodę na posiadanie poglądów. To procedura informacyjna przewidziana dla konkretnej formy działania. Jednocześnie zgłoszenie zgromadzenia nie legalizuje przyklejania ulotek ani dowolnego zajmowania przestrzeni.

Zwiększanie grupy bez ponownej oceny

Akcja zaczyna się od trzech osób, a po godzinie dołącza kolejnych kilkanaście. Organizator nadal mówi, że to „mały kolportaż”, choć grupa stoi razem, ma transparenty i wspólnie skanduje hasła. Tego nie da się rozstrzygnąć jednym sloganem. Trzeba reagować na faktyczny przebieg wydarzenia.

Rozstawianie stoiska „tylko na chwilę”

Chwilowe ustawienie stolika również może zajmować pas drogowy. Jeżeli stoisko jest potrzebne, sprawdźcie zasady przed akcją albo oprzyjcie je na prawidłowo zgłoszonym zgromadzeniu, gdy rzeczywiście spełniacie jego przesłanki.

Przyklejanie materiałów po zakończeniu rozdawania

To osobna czynność i osobne ryzyko. Ulotka, której nikt nie przyjął, nie powinna trafić na latarnię ani przystanek. Zbierzcie materiały, które spadły na ziemię, i zostawcie miejsce w takim stanie, w jakim je zastaliście.

Brak osoby kontaktowej

Jeżeli każdy wolontariusz odpowiada funkcjonariuszowi inaczej, nie da się szybko ustalić wersji zdarzeń. Przed wyjściem wybierzcie koordynatora, osobę od bezpieczeństwa i osobę od dokumentacji. Role nie muszą być formalne. Muszą być jasne.

Prosta mapa decyzji przed wyjściem

Przed akcją odpowiedzcie na kilka konkretnych pytań:

  • Czy tylko wręczamy ulotki, czy organizujemy wspólne wydarzenie?
  • Ilu uczestników ma działać w jednym miejscu?
  • Czy grupa może osiągnąć albo przekroczyć 15 osób?
  • Czy będą transparenty, przemówienia, megafon lub zaplanowany program?
  • Czy potrzebujemy stołu, namiotu, stojaka albo innej infrastruktury?
  • Czy miejsce jest publicznym chodnikiem, pasem drogowym, parkiem, galerią albo dworcem?
  • Czy mamy zgodę zarządcy, jeśli działamy na terenie prywatnym?
  • Kto rozmawia ze służbami?
  • Kto dokumentuje interwencję?
  • Gdzie przechowujemy kopię zdjęć, nagrań i dokumentów?

Jeżeli odpowiedzi wskazują na zwykły, mobilny kolportaż, nie komplikujcie procedury. Wyjdźcie z ulotkami, zachowajcie przejście i działajcie spokojnie.

Jeżeli plan obejmuje dużą grupę, wspólne wyrażanie poglądów albo infrastrukturę, zaplanujcie zgłoszenie i sprawdźcie zasady dotyczące miejsca. W przypadku akcji w pasie drogowym skontaktujcie się z zarządcą drogi. W przypadku terenu prywatnego — z administracją obiektu. W przypadku zgromadzenia — z właściwym urzędem gminy lub miasta.

Gdzie szukać pomocy po interwencji

Jeżeli doszło do przemocy, gróźb lub bezpośredniego zagrożenia, pierwszym numerem jest 112. Przekażcie miejsce, opis sytuacji, liczbę osób zagrożonych i informację, czy ktoś wymaga pomocy medycznej.

W sprawach proceduralnych zachowajcie kontakt do:

  • urzędu miasta lub gminy właściwego dla miejsca akcji;
  • zarządcy drogi, jeśli problem dotyczy chodnika, stoiska albo pasa drogowego;
  • administracji obiektu, jeśli działaliście na terenie galerii, dworca lub innej nieruchomości prywatnej;
  • organizacji zapewniającej pomoc prawną osobom LGBT+ i aktywistom;
  • osoby koordynującej akcję, która ma kopię dokumentacji.

Nie czekajcie z zapisaniem tych kontaktów do momentu kryzysu. W stresie szukanie właściwego numeru trwa za długo. Procedura ma działać wtedy, gdy nikt nie ma głowy do improwizacji.

Legalność rozdawania tęczowych ulotek na ulicy nie zależy od tego, czy komuś podoba się wasz przekaz. Zależy od konkretnego działania: liczby osób, celu zgromadzenia, zajęcia chodnika, użycia infrastruktury i sposobu umieszczania materiałów. Mobilny kolportaż bez blokowania przejścia nie wymaga zgłoszenia. Zorganizowane zgromadzenie od co najmniej 15 osób może już wymagać zawiadomienia. Stoisko na chodniku może wymagać zezwolenia zarządcy drogi. Przyklejanie ulotek w niedozwolonych miejscach jest osobnym wykroczeniem.

To wystarczy, żeby dobrze ustawić akcję: rozdzielić role, zachować przejście, nie przyklejać materiałów, zgłosić zgromadzenie, jeśli faktycznie nim jest, i mieć pod ręką 112 oraz kontakt do właściwego urzędu. Reszta to przygotowanie, dokumentacja i trzeźwa ocena ryzyka.

Najczęściej zadawane pytania

Czy muszę zgłosić rozdawanie ulotek na ulicy?
Nie, jeśli jest to indywidualny kolportaż, nie blokujesz przejścia i nie ustawiasz żadnej infrastruktury. Zgłoszenie jest wymagane, gdy akcja przybiera formę zorganizowanego zgromadzenia publicznego, co zazwyczaj dotyczy grup liczących co najmniej 15 osób.
Kiedy rozdawanie ulotek staje się zgromadzeniem?
Staje się nim, gdy grupa co najmniej 15 osób gromadzi się w jednym miejscu w celu wspólnego wyrażenia poglądów, używając transparentów, przemówień lub realizując zaplanowany przebieg wydarzenia.
Czy mogę postawić stolik z ulotkami na chodniku?
Ustawienie stolika może zostać uznane za zajęcie pasa drogowego, co wymaga zezwolenia zarządcy drogi. Wyjątkiem jest infrastruktura ściśle związana z prawidłowo zgłoszonym zgromadzeniem publicznym.
Czy mogę przykleić ulotki na przystanku lub latarni?
Nie, przyklejanie ulotek w miejscach do tego nieprzeznaczonych jest wykroczeniem, za które grozi grzywna lub kara ograniczenia wolności, niezależnie od tego, czy sama akcja rozdawania materiałów była legalna.
Jak reagować, gdy policja pyta o zgłoszenie akcji?
Wyznacz jedną osobę do kontaktu, która spokojnie wyjaśni, że prowadzicie kolportaż ulotek i nie organizujecie zgromadzenia. Jeśli funkcjonariusz wskazuje na konkretne utrudnienia, np. blokowanie przejścia, należy je niezwłocznie usunąć.