otwartyparasol

Razem budujemy bezpieczną i otwartą przestrzeń

Wiadomość

Jak wspólne bieganie pomaga przełamywać tabu wokół zdrowia psychicznego

W Lincoln w Anglii czterech młodych mężczyzn — Bradley Hardy, Eimard Legaspi, Radek Kogut i Jacob Lidgett — założyło grupę biegową Miles That Matter po tym, jak ich przyjaciel Jake odebrał sobie życie pod koniec ubiegłego roku.

Jak wspólne bieganie pomaga przełamywać tabu wokół zdrowia psychicznego

Bieganie, które leczy — jak czterech przyjaciół przełamało tabu wokół zdrowia psychicznego

Grupa spotyka się dwa razy w tygodniu, a jej cel wykracza daleko poza aktywność fizyczną: chodzi o stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której ludzie czują się na tyle pewnie, by mówić o swoich uczuciach. Dla naszej społeczności, w której stygmatyzacja zdrowia psychicznego dotyka szczególnie mocno, ta historia jest czymś więcej niż ciekawostką — to gotowy schemat, który warto znać.

Od żałoby do wspólnoty

Jake zmarł pod koniec 2025 roku. Jego przyjaciele postanowili, że nie pozwolą, by pamięć o nim zgasła — i w marcu 2026 roku ruszyli z klubem, bo bieganie było jedną z jego pasji. Eimard, który wcześniej chodził z Jakiem na treningi na tor Yarborough Leisure Centre, wspominał, że chciał po prostu kontynuować to, co ich łączyło. Radek dodawał, że bieganie było sposobem, w jaki się ze sobą trzymali — formą spędzania czasu, budowania relacji.

Spotkania odbywają się w każdą środę wieczorem na wspomnianym torze oraz w niedziele, kiedy grupa wyrusza na bieg towarzyski z kawiarni w różnych punktach miasta. Wszystko finansowane jest z własnych kieszeni założycieli. Nie ma żadnych barier wejścia — grupa od początku jest otwarta dla każdego, nie tylko dla mężczyzn.

Dlaczego to działa — i dlaczego potrzebujemy takich przestrzeni

Jacob, który pracuje jako stolarz, mówi wprost, że mężczyźni często unikają rozmów o zdrowiu psychicznym właśnie przez stygmatyzację. „Próbujemy pomagać innym, ale sami czasem wpadamy w pułapkę nie mówienia o swoich problemach" — opisywał. Bradley z kolei podkreślał, że wspólne bieganie sprawia, że ludzie naturalnie zaczynają dzielić się tym, co mają na głowie. Wspominał jedną z uczestniczek, która przyszła na trening „cała we łzach", a wyszła z uśmiechem.

To mechanizm, który znamy z własnego doświadczenia — ruch fizyczny obniża próg otwarcia się. Nie trzeba siadać w kręgu i opowiadać o traumach. Wystarczy razem przebiec kilka okrążeń, a rozmowa przychodzi sama. Amber Roberts, pielęgniarka ratunkowa regularnie uczęszczająca na spotkania, potwierdzała, że dzięki grupie rozmowy o trudnych tematach stały się mniej przerażające. Xanthe Legaspi dodawała, że nawet kiedy nie czujesz się źle, bieganie „stawia cię na nogi" i otwiera przestrzeń na rozmowy, które normalnie by się nie wydarzyły.

Dla osób queerowych to szczególnie istotne. Badania od lat pokazują, że nasza społeczność mierzy się z wyższym odsetkiem depresji, lęków i myśli samobójczych — nie dlatego, że coś jest z nami „nie tak", ale dlatego, że żyjemy w świecie, który wciąż stawia nas w pozycji tłumaczenia się z własnego istnienia. Potrzebujemy takich właśnie miejsc — nie terapeutycznych gabinetów (choć i te są ważne), ale zwykłych, codziennych przestrzeni, w których można być sobą bez wysiłku.

Co możemy z tego wziąć dla siebie

Miles That Matter nie jest projektem queerowym, ale jego mechanizm jest uniwersalny. Czterech przyjaciół, którzy stracili kogoś bliskiego, zbudowało coś, co daje innym — bez wielkich grantów, bez instytucjonalnego zaplecza, po prostu z potrzeby wspólnoty. Bradley mówił wprost: „Istnieje społeczność, która może cię włączyć — czy to my, czy ktoś inny."

Jeśli czujesz, że w twoim otoczeniu brakuje takiej bezpiecznej przestrzeni — możesz ją stworzyć. Nie musi to być bieganie. Może to być wspólny spacer, gra planszowa, cotygodniowe spotkanie w parku. Ważne, żeby to było regularne, otwarte i wolne od presji „musisz się otworzyć". Jak podkreślał Radek, czasem nie chodzi o to, by mówić — chodzi o to, by się pojawić, być aktywnym i poczuć się częścią czegoś większego.

Nie musisz też czekać na kryzys. Warto budować sieci wsparcia zanim będzie potrzebna — bo kiedy przyjdzie trudny moment, dobrze jest wiedzieć, że jest dokąd pójść. A jeśli sam potrzebujesz pomocy teraz — pamiętaj, że telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym (116 123) i Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (116 111) działają całodobowo.