Taniec jako terapia: jak Fallen Angels Dance Theatre wspiera osoby w kryzysie
Jak relacjonuje BBC, tancerze z Fallen Angels Dance Theatre od lat tworzą przestrzeń, w której osoby wychodzące z uzależnień i zmagające się z kryzysami psychicznymi mogą odzyskać sprawczość przez ruch i wspólnotę.

W studiu w Chesterze trwają ostatnie próby przed wyprzedanym występem w Royal Opera House w Londynie. Jak relacjonuje BBC, tancerze z Fallen Angels Dance Theatre od lat tworzą przestrzeń, w której osoby wychodzące z uzależnień i zmagające się z kryzysami psychicznymi mogą odzyskać sprawczość przez ruch i wspólnotę.
Kim są członkowie zespołu
Fallen Angels powstał z myślą o tych, którzy potrzebują nie tylko profesjonalnej pomocy, ale też grupy ludzi rozumiejących ich doświadczenie bez oceniania. Michelle Hughes dołączyła do zespołu w 2021 roku, gdy po wypadku i dwóch bliskich sobie stratach rodzinnych szukała sposobu, by nie wracać do nałogu. W rozmowie z BBC mówi wprost, że nie chciała sięgać po alkohol, więc przyszła na zajęcia dla siebie. Jest też osobą poważnie słabowidzącą – i jak podkreśla, w grupie spotkała się z prawdziwym wsparciem.
W zespole spotykają się ludzie w różnym wieku i z różnymi historiami. Siedemdziesięciosiedmioletni Tom Denbigh z Merseyside trafił na zajęcia siedem lat temu, po diagnozie PTSD wyniesionej z dzieciństwa. Dla BBC opowiada, że na pierwszej sesji niemal cały czas płakał – poruszyły się w nim emocje, które od lat tłumił. Hayden Etienne dołączył trzy lata temu po latach zmagań z lękiem, atakami paniki i depresją. Jak mówi BBC, grupa otworzyła mu drzwi do kontaktu z ludźmi o podobnych przejściach – bez ego, w poczuciu, że nie jest się w tym samotnym.
Co daje im taniec
Claire Morris, dyrektorka kreatywna i strategiczna zespołu, tłumaczy BBC, że taniec daje uczestnikom coś, czego często nie oferują inne formy wsparcia: możliwość wyjścia z głowy i wejścia w ciało. To, jak dodaje, zwalnia napięcia i tygodniowe zmartwienia – szczególnie cenne dla osób, których umysł po przejściach bywa zajęty, rozproszony i pełen sprzeczności.
W tym kontekście warto zauważyć, że – jak wskazuje analiza, na którą powołuje się Washington Post – osoby LGBTQ+, zwłaszcza geje, osoby biseksualne i transpłciowe, napotykają poważne bariery w dostępie do opieki zdrowotnej i ponoszą wyższe koszty ubezpieczenia niż populacja ogólna. To przypomnienie, że w Polsce wspólnotowe i oddolne przestrzenie wsparcia – niezależnie od tego, czy powstają wokół tańca, terapii czy sąsiedzkiej pomocy – bywają równie ważne jak systemowe rozwiązania.
Wrześniowy występ „Holding Light" w choreografii Russella Maliphanta w Royal Opera House, a następnie w Chester Storyhouse i Liverpool Everyman Theatre, to dla uczestników nie tylko artystyczny debiut, ale też wspólne świadectwo, że droga z kryzysu może prowadzić na scenę. Dla nas – jako społeczności, która wie, jak ważna jest widoczność i sojusznictwo – to zaproszenie, by rozejrzeć się w swoim otoczeniu. Lokalne domy kultury, fundacje zdrowia psychicznego, grupy samopomocowe czy kolektywy artystyczne to miejsca, w których często zaczynają się podobne historie – i które potrzebują naszego wsparcia, żeby mogły rosnąć.