Neuroatypowość na uczelni: jak budować inkluzywne społeczności poprzez dzielenie się historiami
Gdy uczelnia staje się sojusznikiem: Neurodiverse Narratives na Ateneo de Manila…

Na Uniwersytecie Ateneo de Manila ruszyła stała grupa wsparcia dla studentów neuroatypowych — Neurodiverse Narratives — która łączy wzajemną pomoc, psychoedukację i dzielenie się własnymi doświadczeniami. Jak informuje uczelnia, inicjatywa odpowiada na rosnącą liczbę studentów z ADHD, spektrum autyzmu i innymi różnicami neurorozwojowymi, oferując przestrzeń bezpieczną, afirmatywną i dostosowaną do zróżnicowanych potrzeb sensorycznych. Dla nas, osób współtworzących społeczność LGBTQ+ w Polsce, ten model może być inspiracją do rozmowy o tym, jak budować wspólnoty, w których nikt nie musi się maskować — także neuroatypowo.
Jak działa grupa
Neurodiverse Narratives spotyka się co miesiąc przez cały rok akademicki i prowadzona jest przez psychologów oraz doradców z Biura Poradnictwa i Wsparcia (OGC). Każde spotkanie ma ustalony, ale elastyczny format — uczestnicy mogą opowiadać swoje historie, pisać, rysować albo wyrażać się w innej twórczej formie, w zależności od tego, co jest im najbliższe. Organizatorzy zadbali o konkretne udogodnienia: elastyczne miejsca do siedzenia, przestrzeń świadoma potrzeb sensorycznych, agenda wysyłana z wyprzedzeniem oraz możliwość stymulacji albo wyjścia na przerwę w dowolnym momencie.
Tematy rozmów obejmują między innymi funkcje wykonawcze, obciążenie pracą akademicką, maskowanie, wypalenie, relacje, samorzecznictwo i codzienne funkcjonowanie na uczelni jako osoba neuroatypowa. Z czasem grupa przeszła metamorfozę — z nieformalnych spotkań „Kamustahan" wyrosła w format „Hyperfocus & Heart", w którym sami uczestnicy dzielą się pasjami, specjalnymi zainteresowaniami i osobistymi projektami.
Co możemy z tego wziąć dla siebie
Model Ateneo przypomina nam, że wspólnota nie powstaje sama z siebie — wymaga świadomego projektowania. W praktyce oznacza to:
- Osoby neuroatypowe są obecne w naszych społecznościach i mają prawo do przestrzeni, które nie wymuszają „normalności". To nie kwestia gościnności, lecz uczciwości wobec różnorodności, w której już żyjemy.
- Różnice neurologiczne nie są deficytem do skorygowania, lecz naturalną odmianą ludzkiego doświadczenia — tak jak różnorodność tożsamości płciowych i seksualnych.
- Wsparcie rówieśnicze działa, gdy jest regularne, ustrukturyzowane i prowadzone z uwagą na bezpieczeństwo psychiczne uczestników, nie tylko wtedy, gdy ktoś już jest w kryzysie.
- Drobne udogodnienia robią dużą różnicę: ciche pomieszczenia, możliwość wyjścia ze spotkania, alternatywne formy wypowiedzi. To nie kosztowna rewolucja, lecz kwestia wrażliwości.
Warto podkreślić, że OGC nie ogranicza się do samej grupy. Równolegle prowadzi indywidualne poradnictwo, współpracuje z wydziałami przy rozsądnych dostosowaniach, szkoli kadrę z praktyk inkluzywnych oraz oferuje warsztaty o regulacji emocji, świadomości sensorycznej i zapobieganiu wypaleniu. To cały ekosystem wsparcia, nie pojedynczy projekt.
Na co warto zwrócić uwagę
Najciekawsze pytanie brzmi: czy podobne inicjatywy — prowadzone przez samych uczestników, z prawdziwym uwzględnieniem potrzeb sensorycznych — zaczną powstawać w polskich organizacjach i grupach nieformalnych działających na rzecz osób LGBTQ+? Warto obserwować, czy uczelnie i instytucje będą publikować dane o skuteczności takich programów oraz czy ich model znajdzie naśladowców. Bo jeśli coś działa na Filipinach, nie ma powodu, by nie działało nad Wisłą — potrzeba tylko odwagi, żeby zacząć.